Trzylatek to nie pół-sześciolatek. Nadmierne wymagania rodziców

Kiedy usłyszałam to zdanie, uznałam je za rewelacyjne. Oddaje sedno problemu nadmiernych wymagań rodziców wobec dzieci. Dotarło ono do mnie przypadkiem i wywołało szereg refleksji. Nawiązuje do czegoś z czym zmaga się duża część rodziców. Tak mi się przynajmniej wydaje. Wielu z nas w dobrej wierze i z dobrymi intencjami wpada w tę pułapkę.

Wiele razy byłam świadkiem sytuacji, w której wymagania stawiane dziecku były nieadekwatne do jego wieku i osobowości. Często nieświadomie sami tak robimy, robi to nasze otoczenie, przedszkolanki, babcie, ciocie, a nawet panie w sklepie, czy na placu zabaw. Zabija się w dzieciach ich spontaniczność, kreatywność i talenty. Wszystko to w imię przekonań o tym, jak powinno zachowywać się dziecko. Każdy wie najlepiej i Ty też powinnaś to wiedzieć, jeśli chcesz, by Twoje dziecko wyszło na ludzi.

kontrola, wymagania rodziców

Co do tego, że dziecko powinno żyć w otoczeniu o jasno ustalonych granicach nikt nie ma wątpliwości. Jest to konieczne do tego by maluch wiedział co, gdzie, kiedy i jak można, a czego nie można. Nie możemy tego mylić z chorobliwą chęcią kontrolowania wszystkiego. Nie tak siedzi, nie tak je, nie tak trzyma, nie tak myśli itd. Powinniśmy stawiać dziecku pewne wymagania i przedstawiać mu swoje oczekiwania w sposób, który pozwoli na jak najpełniejszy i najswobodniejszy rozwój jego osobowości. Bardzo często jednak zdarza się, że te wymagania i oczekiwania są nadmierne, tzn. nieadekwatne do możliwości dziecka.

Takie nadmierne wymagania i oczekiwania w stosunku do dziecka obciążają je:

1) psychicznie – dziecko, które widzi swoją niemoc w spełnieniu tego czego się od niego oczekuje wpada w złość, wstyd, zatraca poczucie własnej wartości oraz postrzega swoje próby jako porażkę. Dzieci uczą się wyrażać swoje emocje z biegiem lat, a dopiero potem je rozumieć i kontrolować. Dlatego małe dziecko nie potrafi tak jak dorosły wytłumaczyć sobie tego, że granie na pianinie nie wychodzi mu dlatego, że „słoń nadepnął mu na ucho”. Dziecko myśli, że skoro mu nie wychodzi, to jest do niczego. Przykłady można mnożyć.

2) umysłowo – każde dziecko dysponuje wiedzą na miarę swojego wieku i jest w trakcie jej zdobywania. Jest to proces, który trwa tak naprawdę całe życie, a jego tempo jest dla każdego inne. Jedno dziecko usłyszy coś raz i zapamięta na całe życie, a inne musi posiedzieć dłuższą chwilę i powtarzać, aby jakaś treść się utrwaliła. Wygórowane wymagania powodują, że dziecko traci wiarę w siebie, staje się zniechęcone do nauki, nie chce mu się wysilać, bo widzi, że to nie dla niego.

3) fizycznie – powiedz czterolatkowi, który ma choleryczny temperament i jest bardzo aktywny ruchowo, że ma siedzieć choćby 15 minut i pisać literkę A. Albo 5-latka, który jest typem flegmatyka zapisz na hip-hop. No nie da rady, nie ma szans!

smutne dziecko, nadmierne wymagania

Dziecko wbrew temu co wielu rodziców sądzi, nie jest ani naszą własnością (w sensie całego życia), ani bezwolną masą, którą można do woli kształtować, zmieniać, przemieniać i wyciskać. Każdy z nas rodzi się z danym nam z góry zestawem osobniczych, specyficznych cech, które zawsze należy uwzględniać. Te właśnie cechy dodatkowo stwarzają pewien potencjał i pewien zakres możliwości każdego małego człowieka. Dużego zresztą też, ale my już jesteśmy często „popsuci” przez błędy popełnione przez rodziców, szkoły itd. Ale to zupełnie inny temat. W sytuacji, w której nasze wymagania i oczekiwania nie pokrywają się z tym co dziecko naturalnie ma w sobie można doprowadzić do porażki na wielu płaszczyznach. Co więcej, jeśli rodzic swoją osobą nie pokazuje, że od siebie też wymaga to w dziecku, które wyczuwa takie rzeczy doskonale, może wzbudzić się poczucie zagubienia, a nawet niesprawiedliwości. A poczucie niesprawiedliwości, jak każdy wie, prowadzi do… buntu. Inną konsekwencją takiego podejścia są zaburzenia w relacji rodzic-dziecko. A na bliskości z naszymi dziećmi powinno zależeć nam najbardziej. Na tym, żeby dziecko czuło, że ma w nas oparcie, a nie kata z gitarą czy baletkami 😉 W późniejszym wieku mogą pojawić się problemy z nauką, brakiem ambicji, brakiem motywacji itd. A to, co bardzo łatwo można zniszczyć przez nieroztropne zachowanie rodziców, to poczucie własnej wartości. Jest to coś, co bardzo determinuje nasze życie w kontaktach międzyludzkich, w pracy zawodowej, w rodzinie, w małżeństwie, a w końcu z sobą samym.

samotny miś

Dlatego staraj się wsłuchać w dziecko. Rozeznaj jego talenty i możliwości, ale także chęci. Co z tego, że widzisz, że pięknie rysuje, kiedy ono nie lubi tego robić wśród innych dzieci. Bo się wstydzi, bo może jeszcze nie ten czas. Zobacz czy Twoje propozycje są adekwatne do wieku i etapu rozwoju Twojego dziecka. Niech ono kroczy swoim rytmem, a jeśli mu to umożliwisz z pewnością rozwinie w sobie to co ma cennego. Nigdy, przenigdy nie stosuj kar i gróźb. Za to motywuj swoje dziecko i od czasu do czasu dawaj dobre, mądre nagrody. Być może dojdziesz do wniosku, że jednak to co powinnaś zrobić to obniżyć poprzeczkę. I to nie jest porażka, to jest droga do sukcesu. Indywidualność to podstawowa zasada, którą powinniśmy się kierować wyznaczając naszym dzieciom wymagania. Unikniemy dzięki temu wielu problemów, a przede wszystkim nie spowodujemy, że nasze dziecko będzie po prostu nieszczęśliwe.

wsparcie rodzica

Wielu rodziców (przyznam się, że i mnie to czasami dotyczy) postrzega swój system wymagań jako swoisty kapitał, inwestycję w dziecko, która w przyszłości ma zaprocentować tym, że „będzie kimś, dojdzie do czegoś”. Kryterium dobra mojego dziecka w tej sytuacji dla każdego będzie inne, subiektywne, złożone z innych wartości. Jednak mimo to cały system edukacji i poczucie tego co wartościowe w dzisiejszych czasach zostało bardzo ujednolicone, tzn. najważniejsza jest szkoła, nauka, studia i dobra praca. Chyba większość z nas słyszała teksty typu „jak się nie będziesz uczyć to będziesz rowy kopać” i tym podobne. Pewnie niewielu usłyszało od rodziców: szukaj sensu życia, szukaj tego co sprawia, że czujesz się szczęśliwy. Dziś mieć wyższe wykształcenie już nic nie znaczy. Doświadczenie, charakterystyczne umiejętności są walutą nie do przecenienia. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego jak będzie za 20 lat. A skoro tak, to zastanów się czy warto wymagać od dziecka spełnienia ulokowanych w nim swoich ambicji, czy jednak podążyć za jego indywidualnością. Doprowadzić go do miejsca, w którym będzie sobą, będzie robiło to co kocha, to co je rozwija i wzbudza jego kreatywność. To jest dobro dziecka.

Chcę więcej, więcej!
Dołącz do do mojej Paniowej grupy subskrybentów. Nie pożałujesz :-)
Nie lubię spamu i nigdy go ode mnie nie dostaniesz. Twoje dane są u mnie bezpieczne, nikomu ich nie udostępniam i z nikim się nie dzielę. Never!
  • http://www.ajunadesign.blogspot.com AjunaDesign

    bardzo mądry tekst! dziekuję!

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      To ja dziękuję i pozdrawiam :-)