Czy jesteś gotowa na dziecko?



Kilka dni temu zadano mi pytanie. Czy lepiej jest dla mnie teraz kiedy jestem żoną i matką, czy lepiej było mi wtedy kiedy mogłam robić to co, jak i kiedy chcę (czytaj bez tego bagażu odpowiedzialności za drugiego małego człowieka)? Potrzebowałam tylko krótkiej chwili by się nad tym zastanowić i być zupełnie pewną tego, że żadna z wymienionych opcji nie była lepsza od drugiej. Po prostu każdy z tych momentów jest inny, nie jest ani lepszy ani gorszy. Określiłabym swoje podejście jednym zdaniem: wszystko ma swój czas…

CZY DAM RADĘ?

Tak naprawdę to pytanie można by zadać w ten sposób: czy kiedy rodziły się Twoje dzieci byłaś na to gotowa? Gotowa w sensie psychicznym, materialnym, „związkowym” i jakimkolwiek innym.

dziecko na rwerze

Gdyby tak dzielić włos na czworo i zastanawiać się nad każdym wymienionym aspektem mogłoby się okazać, że nie byłam. Kiedy rodziłam pierwszego syna miałam 23 lata, byłam w trakcie studiów i miałam wielki strach przed oczami na myśl o pojawieniu się małego człowieka uzależnionego ode mnie w stu procentach. Ani przez chwilę na myśl mi nie przyszło zastanawiać się nad tym czy jestem gotowa. Byliśmy już prawie rok po ślubie. Zadziałałam na zasadzie: akcja – reakcja, a więc myślałam po prostu o tym czy i jak dam radę.

WALKA O SIEBIE

Człowiek w swej naturze jest egoistyczny, kieruje się silnym instynktem samozachowawczym i trudno jest mu układać się pod drugiego człowieka. Matka jest pod tym względem próbowana każdego dnia przynajmniej przez kilka pierwszych lat życia dziecka. Pełny stan gotowości w tym sensie chyba nigdy nie następuje, bo zawsze jest to wybór między Ja a Ono i zawsze jest naznaczony kompromisem między tym czego ja chciałabym dla siebie, a co muszę z siebie dać.

GOTOWOŚĆ W KILU WYMIARACH

WIEK

Można rozważać kwestię macierzyństwa pod wieloma względami, choćby tymi wymienionymi przeze mnie wyżej. I tak: wiek, poza skrajnymi sytuacjami, w mojej ocenie nie gra żadnej ważniejszej roli. Nawet osoby, które pierwsze dziecko miały w wieku lat 30tu i tak swoje kolejne dzieci urodzone w okolicach 40tki, zazwyczaj chowają w inny sposób. Z biegiem lat i wraz ze zdobytym doświadczeniem zmieniamy nasze podejście do wielu kwestii wychowawczych. Chyba każdy wie, że pierwszy ma najgorzej, a ostatni jest rozpieszczony? Czy zaczynamy przygodę z rodzicielstwem w wieku lat 20tu czy 30tu i tak nigdy nie będziemy rodzicami idealnymi. Zawsze jest coś co moglibyśmy zrobić inaczej i pewnie lepiej, ale jest to wynik doświadczenia. Czekając z decyzją o dziecku kolejnych 5 lat wcale nie musi oznaczać, że ten przyszły czas będzie w czymś lepszy od tego teraz. A już z pewnością nie oznacza, że my będziemy bardziej gotowe.

MATERIA

Gotowość w sensie materialnym również jest kwestią pozbawioną mocniejszego uzasadnienia. Tu również pomijając sytuacje skrajne, nie możemy powiedzieć, że za 5 lat moja sytuacja będzie wyglądała konkretnie tak czy tak. Nie możemy mieć pewności co do tego czy będzie ona lepsza czy gorsza. Nie piszę tu o momencie, w którym brakuje pieniędzy na podstawowe produkty. Jednak życie pokazuje, że czasami można się bardzo zdziwić jak w odpowiednim czasie przychodzą odpowiednie doświadczenia, ludzie i pieniądze.

rodzeństwo

Sytuacja zmusza nas do podejmowana takich działań, które zapewnią rozwiązanie problemu. Uzależnianie decyzji o poczęciu ze względu na brak odpowiednich funduszy na zajęcia dodatkowe w przyszłości czy lepsze zabawki nie ma większego sensu, bo nikt z nas nie zna jutra i nie wie co ono ze sobą przyniesie. I działa to w dwie strony: bogaty może zostać biednym, a biedny bogatym. Pewne jest tylko to co już było. Myślę, że mały człowiek to ktoś więcej niż obiekt do nakarmienia i ubrania. Dzieci z tabletami wcale nie są szczęśliwsze od tych, które ich nie mają. Ciekawe co odpowiedziałoby dziecko na pytanie: wolisz siostrę/brata czy komputer?

PSYCHIKA

Gotowość w sensie psychicznym to temat bardzo szeroki i rzeczywiście wymaga czasami głębszego wejścia w siebie i zadania sobie wielu pytań. Od odpowiedzi na nie zależeć będzie nasza decyzja.

kobieta na łące

Warto jednak konfrontować swoje obawy z drugą osobą. Czasami postrzegamy siebie jak w krzywym zwierciadle i tylko druga osoba może nam powiedzieć, że świetnie dajemy sobie radę. Myślę, że mamy mają z tym duży problem. Często widzą siebie jako złe, niedostatecznie cierpliwe, zawiedzione sobą. Wtedy tylko słowo osoby patrzącej z boku może być jedyną prawdziwą oceną sytuacji. Wsparcie takich osób jest bardzo ważne, bo rzeczą naturalną wśród mam jest niedocenianie swoich działań i wysiłków. Dlatego ważne jest, by każda matka czuła, że ma wsparcie w mężu, dziadkach lub innych bliskich. Zdarza się też nierzadko, że frustracja i zmęczenie są tak duże, że należy po prostu skupić się na sobie i dać sobie czas. Dla zdrowia swojego i całej rodziny.

ALE JA SAMA NIE DECYDUJĘ!

ZWIĄZEK.

Gotowość związku do przyjęcia dziecka jest dla mnie kwestią bardzo ważną. Jedność w tej decyzji jest kluczowa dla całego życia rodzinnego. Zarówno kobieta jak i dziecko potrzebują wsparcia mężczyzny w roli męża i ojca, dlatego tak ważne jest, by doszli do sytuacji, w której będą podążać w jednym kierunku. Tylko wtedy wzajemnie będą mogli na siebie liczyć w trudach wychowania. Mąż i żona zawsze powinni stać na pierwszym miejscu, oni są najważniejsi, potem są dzieci. Takie podejście zapewni zdrowe relacje pomiędzy nimi samymi i między rodzicami a dziećmi.

jeden kierunek

A WIĘC CZY JESTEŚ GOTOWA?

Wracając jednak do ogólnego pytania o gotowość… czy człowiek w ogóle może być gotowy na to, by oddawać siebie i swój czas w takim stopniu jak robi to matka i ojciec? Czy można być gotowym na coś czego w żadnym stopniu nie jesteśmy w stanie przewidzieć? Myślę, że każda matka to potwierdzi, że tak nieprzewidywalnego życia jakie ma kobieta wychowująca dziecko nie ma nikt. Czy można być gotowym na permanentne zmęczenie i nocne pobudki, które w kulminacyjnych momentach zdają się być jak tortura? Czy można być gotowym na stres sięgający zenitu towarzyszący nam, kiedy naszemu dziecku dzieje się krzywda? Czy można być gotowym na strach przed wszystkimi trudnymi sytuacjami, które spotkają nasze dziecko? Czy można być gotowym na odrzucenie wszystkiego co przekazywałaś przez całe życie, by usłyszeć, że nic nie wiesz o życiu? Czy można być gotowym na kontestację tego co dla Ciebie wartościowe? Czy można być gotowym na choroby?

dziecko

Nie sądzę. Rodzicielstwo nie jest czymś co możemy sobie zaplanować i ukształtować stricte według swojego planu. Ono jest z góry naznaczone niewiadomą i czy będzie to w wieku 20, 30 czy 40 lat, nigdy nie będziemy mogły powiedzieć: jestem gotowa w 100%.
Macierzyństwo to decyzja, której skutków nigdy nie będziemy w stanie przewidzieć. Nie możemy być nawet pewni tego jacy jesteśmy, bo tylko konkretne sytuacje mogą obnażyć nasze prawdziwe ja. Może się okazać, że odkryjemy w sobie coś czego dotąd nigdy nie widzieliśmy. Albo to co o sobie myśleliśmy do tej pory może się okazać jakąś ułudą. To co podpowiada nam rozum nie zawsze jest najwłaściwsze, ale to też wcale nie oznacza, że mamy działać bezmyślnie.

Myślę, że warto ryzykować, dlatego że:

Nic co naprawdę się liczy nie przychodzi łatwo.
Czasem trzeba poświęcić wszystko co dobre, żeby dostać od życia to, co najlepsze.

Chcę więcej, więcej!
Dołącz do do mojej Paniowej grupy subskrybentów. Nie pożałujesz :-)
Nie lubię spamu i nigdy go ode mnie nie dostaniesz. Twoje dane są u mnie bezpieczne, nikomu ich nie udostępniam i z nikim się nie dzielę. Never!
  • Prawda że Proste

    Tak na prawdę dziecko jest zawsze darem. Naszego synka nie planowaliśmy z mężem a jednak, gdy się pojawił wszystko się ułożyło – praca, dach nad głową, jakoś daliśmy radę i jesteśmy szczęśliwi. Jednak decyzja o drugim dziecku jest trudniejsza. Czasem wydaje mi się, że stoję przed wyborem: drugie dziecko albo kredyt na własny dom. To straszne! nie powinno tak być…

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Fakt jest taki, że życie w naszym kraju powoduje, że stajemy przed takimi wyborami. Wiele rodzin zmaga się z takimi problemami, ale znam wiele takich sytuacji, że decyzja o braku drugiego dziecka jest powodowana brakiem osobnego pokoju dla nowego członka rodziny… Znam wiele wielodzietnych rodzin i widzę tam dużo szczęścia i takiej prostej radości. Dzieci są darem, to święta prawda. Pisałam też o tym w poście http://panimatka.pl/matka-frustratka-jak-uniknac-rodzicielskiej-niemocy/ Mam nadzieję, że podejmiecie wybór najwłaściwszy dla Waszej rodziny :) Pozdrawiam

  • http://worqshop.pl Kasia Mıstaçoğlu

    Ja chyba nigdy nie będę gotowa – zawsze jest coś do zrobienia, miejsce do odwiedzenia, plan do zrealizowania – dlatego już na taką „gotowość” nawet nie czekam :) po prostu w momencie, który sobie ustaliliśmy weźmiemy się do roboty 😉 moja przyjaciółka, która jest super mamą określiła to w punkt – zrobisz, a potem masz jeszcze 9 miesięcy żeby się przygotować 😀

    • http://oszczednicka.pl Oszczednicka

      Dokładnie… zawsze „coś” :)
      Inna sprawa jeśli ktoś nie chce być rodzicem, ale jak się ma takie plany to nigdy nie będzie „odpowiedniego czasu” ani „pełnej gotowości” :)

      • http://panimatka.pl/ Pani Matka

        Dokładnie, (prawie) nigdy nie ma właściwego momentu, bo tak jak Kasia wyżej napisała zawsze znajdzie się tyle innych ważnych rzeczy do zrobienia, a wiadomo, że dziecko to poświęcenie… Czasami trzeba dać się ponieść emocjom i już 😉

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Właśnie, też często myślę sobie, że gdyby tak wrzucić kogoś w rodzicielstwo na głęboką wodę (tzn. bez tego czasu ciąży) to chyba można by sfiksować 😉 jednak to wszystko jest dobrze dla nas pomyślane, że mamy ten czas na oswojenie się z nadciągającą przyszłością 😉 nawet jeśli to nie było zaplanowane w punkt 😉

  • http://www.ekomentalnie.com/ Ekomentalnie

    Długo rozmyślałam „za i przeciw” aż doszłam do wniosku, że takie rozmyślanie do niczego nie prowadzi. A teraz jestem w 7 miesiącu i bardziej od pytania czy jestem gotowa zastanawia mnie czy dam sobie radę z obsługą takiego małego :)

    • http://oszczednicka.pl Oszczednicka

      Oczywiście, że dasz sobie radę! I będziesz najlepszą Mamą dla swojego Malucha! :) Taka jest zasada 😛

      • http://www.ekomentalnie.com/ Ekomentalnie

        ;D

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Napisałaś dokładnie to co ja myślałam, gdy byłam w pierwszej ciąży. Człowiek jak już jest w danej sytuacji to jakoś musi to wszystko ogarnąć. Gratuluje w takim razie i życzę dużo sił i radości z malucha. Co do tego, że dasz radę nie mam żadnych wątpliwości! A nawet jak coś będzie nie tak jak sobie wyobrażałaś to pamiętaj, że każda mama jest najlepsza dla swojego dziecka, bez względu na wszystko :-) Będzie syn czy córcia? :-)

      • http://www.ekomentalnie.com/ Ekomentalnie

        Dzięki :) staram sie byc dobrej mysli i to najcześciej rozmowy z innymi mamami rodzą we mnie taki strach, bo społeczeństwo lubi chyba „straszyć” 😉 ale powtarzam sobie jak mantrę, ze kobiety zawsze sobie radziły i to w znacznie gorszych okolicznościach. Będzie dziewczynka :)

  • http://oszczednicka.pl Oszczednicka

    Zastanawia mnie, dlaczego musimy tak na siłę wartościować… Zgadzam się z tym co napisałaś, że życie jako rodzic lub jako „wolny strzelec” jest po prostu inne. Nie jest ani lepsze ani gorsze… I jeden i drugi „stan” ma zarówno plusy jak i minusy 😛

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Wiesz wydaje mi się, że takie pytania zadają sobie osoby, które idąc jakąś ścieżką nie są do końca pewne swoich wyborów. Dlatego starają się szukać potwierdzenia dla swoich decyzji w takim wartościowaniu. Jest tak jak piszesz, wszystko ma lepsze i gorsze strony, a rodzicielstwo chyba szczególnie. Wrażenia bywają bardzo skrajne 😉

  • http://amelushka.pl amelushka

    Zgadzam się z Tobą, że jest to coś, do czego nie da się przygotować. Ja jestem już matką, ale mimo to czasami nadal nachodzą mnie wątpliwości, czy jestem na to wszystko gotowa. Mnie ciąża trochę zaskoczyła, ale uważam, że jest to najlepsze co mogło mi się przytrafić.

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Każda z nas się pewnie zastanawia czasami patrząc na swoje postawy czy aby dobrze, że jesteśmy mamami 😉 Ale fakt jest taki, że jesteśmy tylko ludźmi, do tego kobietami, w których głowach kotłuje się milion myśli na minutę i nie jesteśmy idealne. Pewnie każda z nas potwierdzi, to co napisałaś, że nasze dzieci są tym czego byśmy nigdy w życiu na nic innego nie wymieniły :)

  • http://turkusowakropka.com/ Tedi

    Gdy rodził się mój synek, byłam na to gotowa, a jednocześnie w ogóle nie byłam na to gotowa. Tak to już z dziećmi bywa. Są zalety i wady macierzyństwa. Ja osobiście nie wyobrażam sobie już żyć bez dzieci.

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Takie ma doświadczenie chyba każda mama :-) A więc warto się decydować jednym słowem 😉

  • Jula

    A więc świetny artykuł ! :)

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Dziękuję Jula :-*

  • http://ronja.pl/ Renia Hanolajnen | Ronja

    Gotowość w aspekcie psychicznym to chyba najtrudniejsza sprawa – może wydawać się, że jest ok, a rzeczywistość i tak nas zaskoczy 😉
    Pomimo, że moja pierwsza ciąża była wymarzona i długo planowana, pomimo, że przeczytałam wszystkie możliwe książki, rozmawiałam z innymi matkami, ciężko stwierdzić, że byłam gotowa.

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Dlatego wychodzę z założenia, że jeśli się „to” poczuje to trzeba za tym iść i nie patrzeć za bardzo na to co nam się wydaje o nas samych. Bo to tylko teoria, a rzeczywistość to inna bajka.

  • http://abakercja.blogspot.com Ania Abakercja

    mówi się, że nigdy się nie jest gotowym. bo czy ktoś ma 20, 30 czy 40 lat to dopóki nie ma doświadczenia jest tak samo nieporadny. a nawet drugie czy kolejne dziecko też nic nie gwarantuje, bo każde dziecko jest inne. i nie da się wszystkiego przewidzieć.

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Tak dokładnie jest. A do tego nasze zachowania też nie są wcale bardziej przewidywalne id tych dziecięcych. O tym się przekonałam osobiście

  • http://www.innaidea.pl Kasia | innaidea.pl

    „Sytuacja zmusza nas do podejmowana takich działań, które zapewnią rozwiązanie problemu.” – to jest bardzo ważne zdanie, pomagające po prostu zdroworozsądkowo podchodzić do życia :) Bardzo trafne!