8 płyt na dobry wieczór

Wiecie już z tego wpisu, że muzyka odgrywa, ogromną rolę w naszym życiu. Ogromną przez wielkie O. Są tacy, którzy bez niej nie potrafią żyć i o ile nie jest to „szkodliwa muzyka” (a jest i taka), to wszystko jest w porządku. Słuchający czerpie pełnymi garściami. Są też tacy, którzy nie są jakimiś wielkimi fanami nagminnego słuchania muzyki i uważają, że do niczego to im nie jest potrzebne. Takie podejście w pewnym stopniu pokazuje, że ten ktoś potrafi przebywać sam ze sobą w zupełnej ciszy. Nie każdy to potrafi. To też jest piękne, umieć przebywać w ciszy z samym sobą. Niestety często zagłuszamy taką ciszę beznadziejną telewizją czy innymi mało wartościowymi grajdełkami. Nie daje nam to żadnych korzyści. Dlatego myślę, że znacznie lepiej jest poszukać sobie kilka płyt i sprawić sobie wieczorową porą ucztę dla ucha. Do kolacji z mężem, do czytania, rozmyślania i zasypiania. Chciałabym Wam dzisiaj polecić kilka albumów, których słucham już od kilku lat i ciągle mi się nie znudziły.

AMBIENT


Yagya – Sleepygirl

Na wstępie coś co według mnie nadaje się tylko na wieczór. Uwielbiam wszelkie chilloutowe klimaty elektroniczne: wszelkie ambienty, minimal techno, itp. Takiej muzyki słucham praktycznie TYLKO po zmroku, wtedy kiedy jestem wyciszona i mogę wychwycić wszystkie niuanse i „smaczki”. Na tej płycie usłyszycie delikatny wokal i jakby rozmywające się rytmy dub techno, utwory bezszelestnie przechodzą jeden w drugi. Łagodna, piękna, wyjątkowa jak każda z płyt Yagya. Polecam tak serdecznie jak tylko umiem. Mała próbka poniżej.

 Biosphere – Substrata

Płyta monument stworzona przez Norwega Geira Jensena. Klasyka ambientu i zarazem moja ulubiona płyta w tym gatunku. Pierwszy utwór zaczyna się dźwiękiem, który za każdym razem przenosi mnie automatycznie do lat dzieciństwa. To jest dźwięk jakby lecącego samolotu za zamkniętym oknem, gdzieś w oddali. W moim mieście jest małe lotnisko i kiedyś często słyszałam ten dźwięk. Bardzo mnie uspokaja. Może się komuś wydawać, że to nudne „plumkanie” – jak to mówi mój przyjaciel: „kiedy skończy się intro?”, ale te dźwięki, brzmienie i przede wszystkim KLIMAT (rodem z Twin Peaks?) to jest coś, czego wbrew pozorom nie da się tak łatwo osiągnąć. W morzu ambientowego przeciętniactwa prawdziwa perła. Aby w pełni docenić jej piękno należy słuchać dość głośno i w skupieniu. Poniżej wspomniany utwór.

JAZZ


Leszek Możdżer – Komeda

Jeden z aktualnie najbardziej mainstreamowych polskich jazzmanów gra utwory najlepszego polskiego jazzmana 😉 Płyta wirtuozerska, ale przeznaczona nie tylko dla jazzowych hardcorowców. Jeśli lubisz pianino musisz jej posłuchać. Ja uwielbiam do tej płyty jeść kolacje we dwoje, jakoś tak lepiej się czuję i mi smakuje 😉 Rozmowa też się klei, więc pasuje! Możdżer ciekawie, w swoim stylu, zaaranżował na pianino utwory Komedy, nie tracąc przy tym charakteru oryginałów. Sleep safe and warm (Dziecko Rosemary) jest tego najlepszym przykładem.

Keith Jarrett – Vienna

Mój ulubiony pianista jazzowy. Uwielbiam praktycznie wszystkie jego improwizowane koncerty, ale gdybym miała wybrać ten jeden jedyny to wybór padłby na Wiedeń. Muzyka raczej wymagająca i pewnie nie dla każdego, ale nie mogło jej zabraknąć na mojej liście. Agresywna, nostalgiczna, ale zagrana z taką pasją, że nie potrafię się nie zachwycić (np. Part I, fragment: 11:55 do 14:25).

MUZYKA LIRYCZNA


Fismoll – Box Of Feathers

Jedyny polski wykonawca w tym zestawieniu. Jest wokalistą, instrumentalistą, kompozytorem i autorem tekstów. Śpiewa tylko po angielsku (ma tylko jeden utwór po polsku). Pseudonim zaczerpnął z dzieciństwa, kiedy jego ojciec (także muzyk) zauważył, że chłopak zazwyczaj podśpiewuje w tonacji fis-moll. Jak dla mnie genialny wokal. Minimalistyczne, ale cudownie podkreślające charakter utworów podkłady muzyczne. Idealnie sprawdził się na trasie, kiedy późną porą wracałam do domu. Lubię przy tej płycie pracować, nie zakłóca myśli, ale daje się odczuć.

Bon Iver – Bon Iver

Dla jednych nudny, podrasowany vocal, dla innych niesamowite aranżacje i kapitalna produkcja. Ja zaliczam się do tego drugiego grona. Płyta zrealizowana z dużym rozmachem i mimo spójnego konceptu dla mnie nie jest monotonna. Ta płyta dodaje mi dużo pozytywnej energii, uspokaja i pomaga widzieć świat w ciepłych kolorach. Idealna na rozmarzone wieczory jak i spotkania z przyjaciółmi. Po prostu Bon Iver – bon music!

DUB


Jah Wobble – Radioaxiom: A Dub Transmission

Dubowe odloty Jah Wobble i człowieka orkiestry Billa Laswella (muzyk i producent). Pozytywne wibracje i duszny klimat, najlepiej słucha mi się tej płyty w gorące lato. Jestem jednak w pełni świadoma szerokości geograficznej w jakiej się urodziłam (czego nigdy nie odżałuję ;-)) dlatego tej płyty słucham także wtedy, gdy jest jak jest u nas, czyli szaro, buro i mokro. Na chwilę można o tym zapomnieć i cieszyć się gorącymi rytmami. Polecam!

POP


Jamie Woon – Mirrorwriting

Ten brytyjski wokalista oczarował mnie swoim głosem od pierwszego momentu, w którym go usłyszałam. Woon jest kompozytorem, piosenkarzem i producentem. Swoją pierwszą płytę wydał dopiero w 2011, choć listy przebojów podbijał swoimi pojedynczymi utworami już kilka lat wcześniej. Płytę „Mirrorwriting” włączam nie tylko wieczorami. Sam piosenkarz nazywa ten album „melancholią, pozwalającą ludziom na chwilę relaksu”.

Z tymi propozycjami zostawiam Was na ten weekend i na następny, i na następny i nie tylko na weekend. Na szczęście muzyka jest ponadczasowa. Mam nadzieję, że każda lub każdy z Was znajdzie w tym zestawieniu coś dla siebie. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach czy jakaś płyta wpadła Wam w ucho.

Dobrego słuchania!

Chcę więcej, więcej!
Dołącz do do mojej Paniowej grupy subskrybentów. Nie pożałujesz :-)
Nie lubię spamu i nigdy go ode mnie nie dostaniesz. Twoje dane są u mnie bezpieczne, nikomu ich nie udostępniam i z nikim się nie dzielę. Never!
  • Time for Design

    Jest w tym coś ciekawego, mimo że nie jestem fanem jazzu, każda z propozycji ma w sobie magnes. Dzięki!!

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Jazz jest trudny, ale można się przekonać, tylko trzeba znaleźć coś konkretnie dla siebie. Ta płyta Możdżera jest raczej delikatna, Keith już gorzej, ale w określonych okolicznościach dobrze się tego słucha.

  • http://www.adreamerslife.pl/ Angelika / a dreamer’s life

    Oprocz Mozdzera nie znam nikogo, ale bardzo lubie takie klimaty wiec wieczorem chetnie poslucham :)

    • http://panimatka.pl/ Pani Matka

      Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie na dłużej :-)

  • http://panimatka.pl/ Pani Matka

    Też czasami mi się włącza niechęć do eksperymentowania, ale w ten sposób nie odkrywamy nic co mogłoby być jeszcze lepsze niż to co znamy :-) Zaryzykuj! 😉

  • http://www.blogabella.pl Blogabella

    Ja jakiś czas temu odkryłam gatunek Indie Folk i słucham teraz namiętnie. Na YT leci przez cały dzień. Świetnie się przy tym pracuje, nie męczy, nie rozprasza. Są też wariacje z rockowymi wstawkami czy country, co kto lubi.